ALIK DZIKI --------------------------------> All Audio
  Blog 10.2008
 
 
  Październik 2008     

   
   
..  z dystansu i prowokacyjnie o Polakach  1 października 2008


będzie szczerze i prowokacyjnie:

mamy jeszcze inną "zaletę":
potrafimy i mieszamy z błotem każdego bohatera i każdy sukces
bez względu czy duży wspólny czy mały prywatny
zawsze znajdujemy jakieś "ale". jeśli to "ale" nie jest widzialne gołym okiem i nie potrafimy go znaleźć, próbujemy je namacać, jeśli jest nienamacalne będziemy domniemywać, fabrykować, pomawiać, wszystko z bezpodstawnym oszczerstwem włącznie i to nie tylko za plecami "szczęśliwca".
my potrafimy publicznie lżyć i pluć w twarz, a nawet kopać leżącego,
ale nie kopiemy poniżej pasa
niektórzy są po prostu zbyt niscy by to uczynić stojącemu, tak twarzą w twarz, prosto w oczy,
nie kopiemy poniżej pasa
nie, tak nie wypada!
my kopiemy w głowę,
leżącego łatwo




   ..  wypić "stoczniowe" piwo   1 października 2008


w ostatnich tygodniach prawdopodobnie najpopularniejszym słowem w polskich mediach jest słowo: "stocznia".
zaskakuje Mnie to z jakim uporem dziennikarze próbują, a politycy przypisują sobie nawzajem winę za stoczniową klapę.

chłopski lewicowy rozum
karze mi twardo bronić tysięcy miejsc pracy, stoczniowców, ich uposażeń i składek ZUS'owskich, praw pracowniczych i związkowych.

zdrowy prawicowy rozsądek
buntuje się przed topieniem pieniędzy podatników w ciężki przemysł jak w błoto.
każdorazowa pomoc finansowa przekazywana stoczniom szła chyba tylko na spłacanie długów, a nie na poprawę rentowności przedsiębiorstw.

ni jak nie mogę pojąć:
czemu winna ta Bruksela?
albo polskie rządy ostatnich lat?

Bruksela stając w obronie prawa i zdrowej konkurencji oraz interesów polskiego podatnika
powie : "dość tej kosztownej amatorki !!!" i szczerze dziękujmy bo naszych chłopców bawiących się w politykę jakoś nie było na to stać.
tym smutniej, bo to
rządy kilku ostatnich lat warzyły piwo "stoczniowe"
licząc tylko na jedno: "lepiej późno niż za naszej kadencji",
co przy jednoczesnej próbie utrzymania się na stołkach parlamentarnych wydaje mi się niekonsekwentną głupotą. mogliśmy rządy zmieniać jak rękawiczki, a stocznie zamiatane co i rusz pod kolejne dywany popadałyby i tak w coraz to większe długi. dla stworzenia wrażenia konstruktywnego działania uchwalano doraźne finansowe zastrzyki. po co? tylko przedłużona agonia

te rosnące długi to nie wina:


  • polskich stoczniowców (przecież nie rozkradali turbin i stali na poszycie okrętów)

  • to również nie wina polityków z Wiejskiej dokładających do nierentownego interesu publiczne pieniądze, choć mam żal że już wcześniej nie byli w stanie tego opanować. pewnie presja i paniczny strach przed niepopularnymi decyzjami paraliżował wielu. taka "niedobra Bruksela" to wygodna orędowniczka obrony publicznego kapitału przed zatraceniem która z obowiązku przejmię niewdzięczną rolę decyzyjną

  • a tym bardziej to nie wina parlamentu europejskiego, który już dawno upominał Nas o katastrofalnych konsekwencjach takiego postępowania.



konkluzja jest oczywista tylko jakoś nikt już nie konkluduje, bo harmider powstały wokół stoczni żyje własnym medialnym życiem i zagłusza obiektywną prawdę:

to stocznie jako instytucje, ze swoimi zarządami prowadzące konsekwentnie działalność rynkową poniżej progu opłacalności, doprowadzają przez ostatnie lata do tej plajty.
mimo finansowanej z publicznych pieniędzy pomocy nie były w stanie nawet się utrzymać.


przykro mi ogromnie, ale żadne protesty stoczniowców, mowy i deklaracje polityków, sentymentalne przywiązanie do miejsc i wydarzeń nie poprawi stanu kont stoczni polskich nawet o jedno Euro.


łatwo się mówi: "uwarzono piwo więc pijmy"

ale tego "stoczniowego" piwa nikt pić nie będzie chciał






   ..  droga Perfekcjo    2 października 2008



droga Perfekcjo
by Ciebie osiągnąć tyle się trzeba namęczyć, napocić, użyć całego doświadczenia, najlepszych narzędzi i materiałów, podeprzeć talentem, wzmocnić przemyślanym planem, wykonać w odpowiednim miejscu, momencie, towarzystwie, okolicznościach, z zamysłem pozytywnym i w dobrze uzasadnionym celu,
a Ty w decydującym momencie po prostu nie nadchodzisz i wszystko psujesz, psujesz, psujesz.
Ciebie nie ma
jest pracowitość.






  
..  lokowanie uczuć jak inwestowanie kapitału     3 października 2008


  podpinka własna do: " Do Kobiety Kochanki"

lokowanie uczuć jest jak inwestowanie kapitału. ilu doradców finansowych poleci umieścić kapitał tylko w jednym banku na tylko jednym funduszu?

a te wartości nie materialne? np. uczucia i to te najbardziej intymne i emocjonalne: Miłość

najpiękniejsze w kontaktach między partnerami jest to jak patrzymy na siebie z miłością i pozwalamy sobie na coraz więcej, coraz więcej...
zdarza się nam życie cudowne przepojone miłością i zrozumieniem. mimo tego szczęścia i emocjonalnie spełnionemu poczuciu własnej wartości to może nie wystarczyć.
ci bardziej "kochliwi" wystawiając na próbę własne uczucia, wystawiają uczucia innych na bardzo poważną próbę.

czasem coś "iskrzy" na zewnątrz związku, co jest naturalnym faktem atrakcyjności życia i Nas - ludzi. jest to dla każdego znakiem, że "I can't get no (complete) satisfaction" z partnerem.
to co między ludźmi to zawsze tylko prywatne sprawy między nimi i niczyje więcej.
to co atrakcyjne zaczyna przyciągać jak magnes, lecz nie każdy reaguje na ten piękny impuls atrakcyjności i skacze na głęboką wodę brzydko kojarzącej się wszystkim zdrady. ma to swoje zalety.


jest wiele pięknych kochanków i wiele pięknych kochanek. jedni w stałych związkach na wyłączność, inni nie.
nie dziwi Mnie fakt, że tak wiele "przeczytanych książek" oddaje się ciągłym poszukiwaniom zieleńszej trawy po drugiej stronie płotu. znacznie łatwiej "zareklamować" siebie nowej osobie od najlepszej, dobrze znanej nam samym strony, niż utrzymywać i rozwijać zainteresowanie stałego partnera, trudno być super cały czas. a ego potrzebuje wciąż jakiegoś uwielbienia, sympatii, zalotów i potwierdzenia atrakcyjności.

partnerzy często szukają tego czegoś gdzieś daleko stąd, gdzieś daleko od siebie, a to jest tu!

warto starać się żeby dać z siebie to co najlepsze bliskiej osobie.

ps.

"pod żadnym pozorem nie mów mężowi..." ani żonie!!! (w domyśle)

to technika strusia:
głowa w piasku dupa w blasku.

nie polecam butelkowania i ukrywania skoku w bok, bo to prowadzi do potrzeby terapii, mniej lub bardziej drastycznej.
rezultatem będzie tylko jedno: ZWIĄZEK BEZ ZWIĄZKU





   ..  superb English language


angielski jest super bo nie ma w nim miejsca na żadne " cofusion"
dlatego iż jest "so precise"
superb English language




   ..  kocham chlebuś ===> Klub Miłośników Chleba
     3 października 2008


  podpinka własna do (wspólnota tematów całkiem zbieżna):

Wszechswiat okruszkow...


Szelest minionych dni. Zapach chleba

...polecę nieco bardziej przyziemnie:
całowało się chleb przed pokrojeniem, niektórzy czynili znak krzyża przyłożeniem ostrza noża.
we trójkę spokojnie możemy zakładać Klub Miłośników Chleba.
Często wsuwam cały bochenek (wiem że to nie zdrowo) bez niczego, póki się nie zapcham, ale jak jest dobry nie zapycham się tylko napycham.

Chleb jest dla Mnie najlepszym ciastem.
keks i baba piaskowa nie mają szans.
gdzie bym się nie ruszył zawsze zaczynam poznanie egzotycznej kuchni od wypiekanych lokalnie chlebów.
nasze pieczywo jest super, ale cypryjska pita, meksykańskie taco kukurydziane, marokańska buła bat bout, hinduski naan, grecka buła sezamowa, włoski chleb czosnkowy-taki spód do pizzy bez sera i sosu...


kocham chlebuś
smacznego




   ..  KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO   4 pażdziernika 2008


bystrzak jesteś
no i Ja też


nikt nie mówił, że życie będzie łatwe, ale czemu nie jest?

doświadczenia jakie (so called) Bóg na Nas zsyła tu na Ziemi,
udowadniają tylko tyle, że Bóg jedyne co kocha to wciąż eksperymentować, aż do momentu gdy trzeba zsyłać Nas na "po wsze czasy" do piekła za  złamanie
choć jednego z dziesięciu...

[ te dziesięć można tak naprawdę sprowadzić do jednego:

"KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO"]


...to jak na kogoś kogo nawet nie widać zakrawa na hipokryzję...

[ gdyby Go było widać to pomogłoby znacząco jego "wizerunkowi" i popularności przekładając się na wzrost ilości wiernych.]

...a skoro już wykreował na swój obraz i podobieństwo i kocha Nas,
to czemu nie pozwala Nam żyć wiecznie tu gdzie Nas stworzył (w raju na ziemi)
tylko wygnał i limituje nasze życie jakąś (często absurdalną) śmiercią?

Mi się ten ziemski padół podoba i chętnie jak Bóg wiecznie (czytaj zawsze A NIE 100 LAT!!!) chciałbym z niego korzystać i z niego cieszyć.

A Ty?



   weekstart vs. weekend   4 pażdziernika 2008


podpinka własna do: Syndrom niedzielny

proponuję następującą metodykę postępowania z tygodniem
- sprawdziłem działa
otóż:

Tydzień zaczyna się w Niedziele

- to dzień kiedy załatwiasz wszystkie swoje sprawy i zachcianki.
to co niezałatwionego przelewa się na resztę dni,
więc upychasz w miarę możliwości.

cały tydzień do piątku włącznie to taki "poniedziałek".
dni poniedziałkowe bo tam właśnie upychać można to co z niedzieli nam pozostało.
cały tydzień gonisz niedzielę, a nie odwrotnie,

poniedziałki nie męczą tak jak niedziela jeśli poupychane wykonasz planowo, a na Niedzielę nic nie zostanie.
proste

wszystkie Poniedziałki wprowadzają Niedzielę w rytm
powodzenia

p.s.
nie lubię poniedziałków






   .. podły odcień Blues'a   5 października 2008

biały człowiek nie powinien grać blues'a.

to nie jest poprawne politycznie, etycznie i moralnie też.
nie zmienia tego faktu nawet to że to czarni sprzedawali czarnych białym, o czym niewielu dziś już pamięta.
tak Acra zrobiła światową karierę handlową.

biały człowiek nie powinien grać blues'a.

ten wpis nie dotyczy Oczywiście........... The Led Zeppelin

rozwinę ten wątek ale najpierw niedzielne śniadanie





   Mnie to zainteresowało   6 października 2008


podpinka NIE MOJA do:

Przemyślenia o przyszłości i sensie edukacji…


nie wiem ile tam jest cytatów, ale ten naprawdę daje do myślenia... i wszyscy teraz sepuku...

"Gdyby z Ziemi zniknęły owady, w ciągu 50 lat zamarłoby wszelkie życie na Ziemi…

Gdyby z Ziemi zniknął człowiek, w ciągu 50 lat Ziemia by się oczyściła i odżyła…"





    doktor alik: depresja niekoniecznie jesienna   7 października 2008


Antydepresanty... beee!!

masz recepty masz problem

leki nie powinny powodować więcej kłopotów niż leczą.
co do leków antydepresyjnych, to wiem że stara dobra zasada mówi aby nie brać niczego co ma więcej niż dwa aktywne składniki. NAJLEPIEJ JEDEN.

już tłumaczę dlaczego:

każdy z Nas jest ciut inny,
a wielokrotność substancji aktywnych razy personalne predyspozycje,
to przede wszystkim ryzyko wielu wynikających z konkretnej terapii
EFEKTÓW UBOCZNYCH.

do tego dochodzi kwestia dawkowania jeśli drug (lek) nie działa tak jak zamierzono to:
1. dobrano zły lek
2. źle dobrano dawkę (za dużo lub, co często, za mało)

przegryzłem ten temat i myślę, że powinno się czym prędzej zejść z leków, które uzależniają, powodują inne nieznośne symptomy, bądź nie przynoszą oczekiwanej poprawy dla własnego dobra,
aktywność fizyczna i poprawna dieta (również ta emocjonalna)
szybko uporają się z "rozbalansowaną" chemią Twojego organizmu
przywracając harmonię i poczucie spokoju oraz pewności siebie
(niech gwarantem samopoczucia nie będzie substancja i jej zażywanie )

zawsze konsultuj się z lekarzem, ale jeśli terapia "goni w piętkę"

ZMIEŃ LEKARZA!!!

następny proszę






    gwarancje: KRACH i BACH finansów światowych   7 października 2008


nie trzeba być osłem.

gwarancje rządowe
najpierw irlandzkie
potem greckie
teraz niemieckie

uważam za populistyczne i gołosłowne!!!

rządy nie posiadają własnych pieniędzy tylko pieniądze podatników.

gwarantowanie
ewentualnego przepadku Naszych oszczędności i inwestycji finansowych
Naszymi własnymi środkami publicznymi
pochodzącymi przecież z Naszych podatków
uważam za śmieszne i nie poprawne.


polegaj na sobie a nie na innych
bo nikt tak dobrze zdyscyplinowany jak Ty sam
nie jest tak niezawodny






   abonament nowej generacji   8 października 2008


Abonament Nowe pomysły "na"


RE: Artyści zabiorą ci 120 złotych. Przymusowo wtorek 7 października 2008


najpierw ustalmy:
to wszystko są media komercyjne.
publiczne Polskie Radio i TVP też

- wystarczy pooglądać reklamy lub zajrzeć do budżetów tych instytucji aby zobaczyć jaki profit generują ze sprzedaży czasu antenowego.
- opiewana "misja", o której tak głośno, to branżowa furtka, za którą nic prawie już nie ma, która skrzypi i kłapie gdy tylko potrzeba wiecej pieniędzy.

"Oabonamentują"
już nie każdy telewizor i /lub każde radio!
już nie każde gospodarstwo domowe?

proponują obciążyć takim nowym podatkiem każdego!!!

nie potrafią ściągnąć abonamentu,
bo to grosze i koszt ściągnięcia przewyższa ściąganą kwotę,
rozumiem że trzeba ten nowy mechanizm umocować w jakimś bardziej skutecznym miejscu.
skazuję ten zamysł na niepowodzenie, kwota też ma się nijak do egzystującej opłaty.

co do tytułu w Dzienniku: to nie Artyści, tylko związki twórcze i politycy wśród nich.

jaka jest ta żenująca sytuacja?

telewizja nie daje już pieniędzy na TV project developement?
agencja scenariuszowa nie chce płacić za scenariusze "cegły" na półkę stawiane?
obroty z eksploatacji własnych produkcji nie stanowią o ich rentowności?
emeryturki takie ciupeńkie?
to co robimy?
siedzimy i kombinujemy kasę z innego źródła.
nie ma, nikt już nie daje?
no to kreujemy nowe źródła!

cholerni kulturo twórcy!

to nie prawdziwi artyści tylko indywidua,
które prawdopodobnie własną pracą nie są w stanie zarobić na chleb w obecnej sytuacji.
grupując się w związki twórcze (to dobrze)
chcą stać się beneficjentami kolejnego nieformalnego podatku.

nielegalna konkurencja!?

ktoś z tym do Brukseli pojedzie, ale też za Naszą kasę.

kasa kasa kasa





    .. Komfort tworzenia   9 października 2008


dziś "robiłem" teatr ludzi niepełnosprawnych umysłowo, a raczej sprawnych inaczej.

ciekawe doświadczenie

choć nie wiele mogłem im pomóc, to wiele skorzystałem.

Oni nie zastanawiają się jak zagrać,

ale czy zagrać.

komfort tworzenia to to nie jest,

ale Wolność.




    .. rośnie   10 października 2008


zielonym do góry
grzyby po deszczu
prędkość opadając z przyspieszeniem
w snach marzenia
ambicja wraz aspiracjami
umiejętności z nauką
doświadczenie z czasem
gorliwość z zaangażowaniem
apetyt w miarę jedzenia
mądrość ze zrozumieniem
i
szczęście przy Tobie


oczywiście, najchętniej stosowałbym metodę rozpieszczonego dziecka:

CHCIEĆ
MUSIEĆ
MIEĆ


nie rośnie?
a powinno
rośnie rośnie






  
.. Prezydent też człowiek   12 października 2008


...oczy ma rozbiegane,

ogląda się za tym co błyszczące i / lub ruchome (zupełnie tak jak sroka)

babrze się właściwie we wszystkim czego zdoła dosięgnąć rękoma

interesuje się pozornym działaniem, a nie konsekwencjami czynów

nie ma planu, a już na pewno nie strategicznego

na doradców wybrał sobie pochlebców

ego, do którego się nie przyznaje podpiera autorytetem urzędu i całej demokracji

mały jest jak pamięć jaka po Nim zostanie.

jeden z Nas

ponowny wybór należy do Nas




  
.. Prezydent też ...    13 października 2008

niestety nasza nowożytna "demokracja" zbudowana na modelu,
gdzie 3000 obywateli, a reszta to niewolnicy,
nie jest pragmatyczna.

w polityce często, a szczególnie polskiej, mamy do czynienia z negatywną selekcją.

odsiewanie ziarna od plew odbywa się w grupie osób, które nie tylko wierzą,
że ten system sprawowania władzy działa,
ale również posiadają tupet pozwalający im na wysuwanie się przed szereg.
wielu nawet bardzo rozsądnych ludzi odbija się od ściany ignorancji, głupoty
i ... rezygnuje lub jest "wypychanych"

wolność wyboru,
która jest prawdopodobnie najwyższą wartością w życiu,
jest więc bardzo poważnie ograniczona.

mniemanie, że skoro takiego Prezydenta mamy to widocznie na takiego zasługujemy jest uproszczeniem idącym zbyt daleko

może prawo do wyboru prezydenta trzeba odebrać masom...

faktem jest, że ktoś z Nas Go poparł.

pytam grzecznie:
to kto w takim razie uczyni to ponownie?





  
..  czemu się dziwisz?    14 października 2008


czemu się dziwisz?

kaczka lata

kaczor lata

jego już natura taka

niekonsekwentnie (tak jak z traktatem L.)

nietolerancyjnie (to Ja jestem Głową Państwa)

kompromitująco (spieprzaj dziadu)

będziemy patrzeć

jak Europa będzie się nabijać

bo trudno sobie wyobrazić jakieś wyjście z twarzą, z klasą.

A Oni Nas zaskoczą.

emocje rosną - komu puszczą nerwy, szelki ...

Prezydent powinien być wielki.






   
.. Polak potrafi ... ale popelina    14 października 2008

jak Oni to zrobią, że jakoś to będzie?
- "jakoś się dogadamy"
"jakoś" znów nie wyjdzie,
a na pewno nie "jakość" !


obserwuje i już nie czuję wesołości, ale 100% złości
dziś patrzę i słucham i ogromnie się brzydzę
jak Ja (tu urwał) tego (tu kraju) nienawidzę:
zaścianka w salonie, słomy w butach, wiochy (wsie kocham)
a jak jutro jeszcze zobaczę podchody
i walkę brudną o krzesła fotele, zero zrozumienia,
złą grę i ten głupi uśmiech do niej...
już się załamałem, zero klasy.
co to za postaci?
na gorsze nie lepsze władza ludzi zmienia
poprawny politycznie głupek na grzędzie siąść ... siada:
"teraz władam"
i nie wpadnie na pomysł "to tak nie wypada"
i na głos rozsądku po prostu jest głuchy
sukces swój wywalczy,
bo to przecież musi

ale popelina

"tam gdzie Mnie zapraszają, nie chodzę.
tam gdzie nie, tym bardziej"
J.P.

-"pożyczysz wejściówkę, samolot i limo z lotniska?"
-"a będziesz z kartki czytał?"





    .. urzędowo stan cywilny: skomplikowany   14 października 2008

Bardzo prywatnie i urzędowo.

związki "monogamiczne" to jakoś tak...
ale nie na całe życie były mi dane (nie tylko z mojej winy),
tak jakoś się poplątało,
że kilka związków się rozwiązało, a jeden to nawet był związek "bez związku".
zawsze lubiłem kobiety i lubię.
faceci mnie kręcą wcale, może dlatego,
że byłem rozpieszczony i rozpieszczany (mama siostry ciotki dziewczyny).

ostatnio jak wyrabiałem dowód osobisty panienka z okienka spytała Mnie

-"jaki jest pański stan cywilny?"
-"skomplikowany" - odparłem i tu nastąpiła próba przedstawienia owej sytuacji życiowej.

"lepiej więc będzie dla nas i dla pana jeśli pozostanie pan kawalerem!!!

w to mi graj!!!
co za kraj.





    .. NBP w telenowelach TVP - ot i cała misja   15 października 2008

ot i cała misja

płacisz abonament?
no to przynajmniej wiadomo na co idą pieniądze z abonamentu!!!
kiedyś w TVP egzystował blok programów edukacyjnych oglądanych chyba tylko w szkołach, ale dziś już wiadomo, że z własnymi produkcjami w dobie Discovery channel nie ma już żadnych szans na taką działalność.
za mało pieniędzy z abonamentu,
z reklamy już więcej się nie da, bo ktoś pilnuje ile czasu antenowego wolno sprzedać poprzez Biuro Reklamy TVP, a i stawka za reklamy nie da się tak wciąż pompować przy nie rosnącej oglądalności,
a telenowele mają dużą oglądalność.
mamy misję i mamy telenowele.
jak to przekuć na działalność rynkową przynoszącą jeszcze większe zyski?

podpinamy wątek komercyjny do scenariusza i logo po każdym odcinku.

"NBP ze względu na swój charakter nie może być sponsorem serialu, występuje w charakterze instytucji, która dotuje tę produkcję" - tłumaczy Zbigniew Badziak.

nie jest sponsorem, ale dotuje.
acha sponsor sponsoruje, a nie dotuje.
już sam się gubię: jak płacę abonament to sponsoruję czy dotuję?
jakoś mojego logo nie widzę po każdym odcinku, a i kilka wątków poprawnych politycznie chętnie dopisałbym do scenariuszy.

na całym świecie taka ingerencja w produkcje telewizyjne i filmowe ma miejsce, jest zauważalna i kosztowna:

* kryptoreklamy (na bezczela), - np. przemysł tytoniowy - ciągle ktoś zapala papierosa,

* product placement (wprost), - np. Coca Cola i Land Rover w "Bogowie muszą być szaleni", Aston Martin lub BMW i Martini w filmach z 007 James Bond, Volvo w produkcjach Universal Pictures,

* a kiedyś nawet przekaz podprogowy (kilka klatek z produktem, a jest ich w tv 25 na sekundę , 24 w filmie) -obecnie technika w większości krajów uznawana za nielegalną - działa na podświadomość).

ot i cała misja

przypomina mi się  refren z piosenki Kazika: "czy wy Nas macie za idiotów?"





  
.. czemu się nie dziwisz? GRAD PYTAŃ    16 października 2008


To jest naprawdę chore,
że ktoś taki swoim zachowaniem absorbuje uwagę nie tylko mediów,
ale również normalnych ludzi takich jak np. Ja.


skąd Myśmy Go wytrzasnęli?
no naprawdę trudno znaleźć słowa określające postępowanie Prezydenta.

co zrobiłbyś mając takiego pracownika?
Ja nie mam wątpliwości.
ale jak zapisał się do głosu nie będąc na liście zgłoszonej delegacji?
bałagan w Brukseli?
już to widzę termos kanapki, okupacja gmachu... - jaja!!!
powie coś ?
wygłupi się ?
ustąpi miejsca przy stole czy nie?
na razie tylko wyraził poparcie dla premiera - ufff!!!
co za styl !!!
to po to jechał?
jak to mógł wyrazić tu na miejscu?
skąd przyszło mu do łba by zrobić z siebie coś takiego?
czy Palikot miał racje?
czy lot czarterowy był dużo droższy niż lot samolotu rządowego?
przecież państwo miało być tanie.
chyba SIĘ ZNÓW NIE UDAŁO!!!
czy tam już nie ma nikogo z kalkulatorem?
a z kaftanem, lekami?
jak zwolnic z pracy prezydenta za niesubordynacje,
kiedy to on głową państwa, zwierzchnikiem sił zbrojnych, samosterem i okrętem jednocześnie?
będzie trudno, bo to prawnik i specjalista w zakresie prawa pracy.

współczuję delegacji tej kompromitacji

zacznie sie dopiero jak wrócą,
ochłoną i przejdą do konkretów,
jeden pojedzie do Trójmiasta, drugi wpadnie do Mamy,
każdy zbierze burę za robienie obciachu,
jeden się obrazi i popłacze, zemstę zaplanuje...
drugi będzie się buzował, pomstował i wyzywał cicho...
media mają ubaw
nasłane jak licho
życzę sobie by już było cicho!!!






  .. żaden z Nas nie jest pępkiem świata        18 października 2008


jak Ja zakochuje się w Kobiecie...

będzie łatwiej gdy pomyślę i napiszę o...

...w jakiejś muzyce to już nie potrafię się odkochać.
zostaje to we Mnie głęboko już na zawsze.
ta miłość staje się integralną częścią Mnie,
potem kocham tylko więcej i mocniej.
czas nie ma tu nic do gadania, mody mogą przychodzić i przemijać,
a katalog zakochań w mej duszy rośnie.

świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jest więcej muzyki, której nie znam niż tej, którą słuchałem, polubiłem i znam.
i tak jest ze wszystkim:
więcej jest spraw, z którymi nie mamy nic wspólnego, niż tych, które Nas dotyczą.
no cóż,

żaden z Nas nie jest pępkiem świata.

warto poznawać

warto wciąż kochać





    .. Kino to dziwne miejsce      18 października 2008


Kino to dziwne miejsce,

trochę jak samolot - wszyscy siedzą w jednym kierunku,
ale nie ma stewardes, ani pilota.
lot ogranicza się do niezauważalnego ruchu wraz z planetą.

ciemno - jak w jaskini wiele wieków temu przy małym ognisku (łupany kamień i te sprawy),
wszyscy spoceni - "pachnący inaczej",
niby komfortowo, ale jakoś tak dziwnie stłoczeni.
wszyscy jakby otumanieni i nikt nie ma nic to powiedzenia.

no i to, że wszyscy siedzą przy jednej żarówce - co jest chyba jakąś formą oszczędzania energii - jedna żarówka na kilkaset osób powinno być nie tylko ekologicznie, ale i taniej - nie jest - LIPA.

no właśnie ta "lipa" w świetle tej jednej żarówki wszystkim wyświetla się,
ta sama lipa: wizja, fantastyczna, ruchoma halucynacja - zbiorowa.

globalna iluzja
i
wszyscy słyszą głosy


zastanawiajace

dziwna sprawa.



  .. komunikacja, jej brak to "zmartwienie"       18 października 2008


jestem ogromnym fanem komunikacji

to jej brak jest odpowiedzialny za
niedopowiedzenia, nieporozumienia, niezrozumienie, fałsz, konflikty, wojny...

używamy słów których znaczenia nie rozumiemy, bo już ich nie słuchamy.
znaczenie tych słów staje się potoczne i często łagodnieje oddalając się od "źródła słowa".
słowa w swej dosłowności są piękne, a ich istota prosta.
nie miej złudzeń, słuchaj słów a one przemówią do Ciebie w jasny i zrozumiały sposób.
pozbawią Cię wątpliwości i zakomunikują Ci prawdziwy sens przekazu.

weźmy np. "zmartwienie"
każdy mówi: mam zmartwienie z tym czy z tamtym, albo z jakiegoś powodu.
to taki kłopot, nieco bardziej upierdliwy lub długotrwały.

Ja usłyszałem i pojąłem słowo "zmartwienie" dopiero gdy zmarła moja córka.


"zmartwienie" - definitywnie terminalna sprawa





   .. wiara jest jak...     19 października 2008



wiara jest jak kajak,
płaskodenny kajak
"dennopłaska" wiara

jeśli tylko spróbujesz wstać
wywraca się


i ... plum!
                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~

kto nie widział mówi
kto widział ten milczy


Boga nie widać
a wszyscy gadają

coś w tym jest: zastanowienie...
gdyby Go było widać,
to by wielu przestałoby gadać
i mogliby uwierzyć w to co zobaczyli.




      .. zapraszam na premierę Dziś o 19tej  LUB na spektakl JUTRO I POJUTRZE    21 października 2008



"VNYL"

sztuka nie jest najważniejsza,
nie zawsze jest też "najwyższa"
wpadnijcie zobaczyć co robi młody, niekomercyjny teatr.

LINK ===>>> KLIKNIJ NIŻEJ

http://www.basen.art.pl/index.php?action=PageView&id=1703&paging=1&ref=News&lang=pl

no i rozebrał się do naga Aktor  (nie dokładnie: został w skarpetkach),
a Ciebie nie było
ciut Mi Ciebie brakowało,
nie to żeby mi było mało ludzi,
nie to żebym się zawiódł,
czy jednak troszeczkę Ciebie / Was spodziewał
ale przez moment pomyślałem: jak by to było Nam gdybyśmy byli razem...

dziś...


...Miło...

 
poczekam
 
wśród Twoich kontaktów czuję się ajk rodzynek,
mam taką nadzieję, że tylko przez chwilę...
która przestanie być milczeniem.


    .. przekaz werbalny        21 października 2008


... Jestem wielkim fanem komunikacji...
lecz
okazuje się, że przekaz werbalny odpowiedzialny jest tylko za 30% komunikacji !!!


30%
jak to możliwe?

właśnie tak:
na przykład ten przekaz, który czytasz jest wcale nie werbalny...
...a język ciała...

właśnie ciało daje Mi znać o swoich potrzebach
padam na nos więc rozwinę ten wątek przy Waszej pomocy (mam nadzieję).
...
idę do spać

D'Noc


a Ty odpisuj proszę




   ..krótko jak Ty    22 października 2008


no tak krótko, jak Ty, nie pisze do Mnie nikt.
nie narzekam.
tyle co mi dajesz musi Mi wystarczyć


"Tylko tak się zastanawiam, czy czegoś w tym wszystkim nie gubimy..."


Ja ciągle znajduje
lecz czasem porzucam
lub  bywam porzucany,
wracam
i patrzę tylko, jak nie ma tego, co było.
oby to nie bylibyśmy My                      
                                              (to chyba nie było po polsku)

 


   ..kolejny raz     22 października 2008


jeśli się raz na jakiś czas nie zatrzymasz

gdzieś w tym pędzie,

ot tak,

tylko po to by się rozejrzeć się

i zobaczyć

co

i

jak wiele dzieje się wokół,

to wiesz,

możesz to wszystko przegapić...





    ..  powiew refleksji   25 października 2008



wróciłem z teatru, z pracy,
zjadłem kluski z pesto i sałatką, popiłem czerwonym winkiem... przeniosłem Kocia do łóżka...
dobrze jest
jest wiadomość od Ciebie
pozwalam sobie na „chwile zadumy i refleksji” albo „powiewy poezji” kradnąc czas -  nic łatwo, ani darmo nie przychodzi.
jestem bardzo konkretny, ale prawdopodobnie bardziej "opisowy"
znajdziesz czas na Mnie tylko jeśli będziesz chciała.
wiem.
znajdziesz czas dla siebie by go podarować Mi
nic w zamian, najwyżej buziaka - takie interesy (jaka inwestycja)
ani ofiary, ani zadośćuczynienia
piszę do Ciebie, bo lubię jak świat ten się zmienia na lepsze i Ja lepiej się czuję.
czytasz - spełniam się dla Ciebie
nie czytasz - to tylko marudzę, marzę, rozpływam się w ciszy
tylko to to jest ważne by wszyscy szczęśliwi byli - idealne rozwiązanie

gdy śpisz koło Ciebie się kładę
D'noc


   .. en ef & fucki'n zet      25 października 2008


jest Mi wszystko jedno do kogo należy szpital, klinika, przychodnia...
ważne by można tam leczyć siebie i dzieci co dnia.


kupuję te usługi medyczne kiedy chcę.
nie mam ubezpieczenia
nie płace składki
chcę być Duńczykiem - wiesz już czemu?

Mam w rodzinie lekarza,
znajomych kilku też robi w tej profesji
i nie wydaje Mi się stosowne pakowanie ich wszystkich (lekarzy) do jednego wora
z osobami odpowiedzialnymi za organizowanie tak zwanej służby zdrowia.
Ci którzy wymyślają lekarzom po 40 pacjentów dziennie sami powinni się leczyć.
na nie wiem na czym polega to ich "powołanie" do zarządzania.
głupich numerków nie potrafią zorganizować, by przyjmować pacjenta o czasie.

nie wyobrażam sobie bym umówił się z kimś (klientem, pacjentem, aktorem, czy kimkolwiek innym) na nagranie i trzymał go zdrowego na korytarzu studia pod drzwiami godzinę czy półtorej,
A CO DOPIERO Z GORĄCZKĄ!!!

niedawno pogotowie zastanawiało się 30 minut czy Mogą zabrać do szpitala, moją sąsiadkę po wypadku, jakiemu uległa w domu, bo mieszka w innej dzielnicy niż jest zameldowana
- biedna pokaleczyła się poważnie: głowa rozbita, udo poharatane, w szoku po upadku ze schodów na szklany wazon.
Oni dzwonili do biura,
JA W TYM CZASIE ZAKŁADAŁEM JEJ OPATRUNKI,
A TO ONI BYLI W STERYLNYCH RĘKAWICZKACH.


nie każdy się nadaje do takiej roboty
chyba jednak trzeba mieć powołanie, by nie stracić 'human touch'






    ..  podziendobrowanie   27 października 2008


 
wstałem
i mówię : Dzień dobry
myślę : dobrze, że jesteś, ale czemu tak rzadko
ale mówię:
dzień dobry i do miłego wkrótce zobaczenia
myślę: mam nadzieję
ale mówię : buziaki śliczna i miłego dnia


Ty zaglądasz tu i masz





  
.. pacan z plakatu    29 października 2008


jak pięknie jest:

nie czytam od kilku dni gazet (poza profesjonalnymi periodykami)
nie oglądam TV
ani nie słucham radia...

aż tu nagle gdzieś w bocznej ulicy, na płocie trzy plakaty wyborcze jakiegoś pajaca.
cóż to były za wybory, nikt nie pamięta, ale pajac jakby znajomy...

przypomniały mi, że polityka toczy się swym 'pędraczym' życiem gdzieś tuż obok Nas.

o jakże ułomna demokracja jest wobec rozdętego ego pchającego się do władzy intruza społecznego.

droga na szczyt samouwielbienia:
na plakat
do urny
i do parlamentu... (nie Georga Clinton'a)
najlepiej europejskiego, bo gratyfikacja jakby ciut bardziej przekonująca.
wybieramy tylko spośród tych, którzy sami się na tę drogę wybrali
a wart pajac pałaca byle była płaca






 
  (C) 2007 Wild AD  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=